Obudziłam się dość wcześnie.
Zeszłam na dół, do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Na białym i czystym do
przesady blacie znalazłam kartkę, na której moja mama zostawiła wiadomość: „Wrócę
późno, jestem umówiona, nie czekaj na mnie. Buziaki mama” . Od kiedy tata
wyprowadził się z domu do swojej nowej dziewczyny, mama cały czas chodziła na
jakieś spotkania. Desperacko próbowała znaleźć sobie nową miłość. Założyła nawet konto na portalu randkowym.
Dla mnie to była jedna wielka głupota, ale skoro to ją uszczęśliwiało, nie
miałam nic przeciwko. Zajrzałam do lodówki i chyba zrobiłam to po prostu z
przyzwyczajenia, bo prawie zawsze była pusta. Z niechęcią wzięłam kawałek
chleba i posmarowałam go nutellą. Z talerzykiem w dłoni pomaszerowałam do
swojego pokoju.
Z okna miałam widok na ruchliwą
ulicę i wiele sklepów. Rano zawsze panowała tam chaos. Ludzie poubierani w
najróżniejsze kreacje pchali się do autobusu, sprzedawcy przekrzykiwali się wzajemnie
o jakości i cenie swojego towaru, a
pracownicy wielkich firm i korporacji szli spokojnie do swoich biur.
Lubiłam obserwować tę część miasta. Od tych wszystkich rozmyśleń oderwał mnie
dzwonek telefonu. To była Melanie, moja przyjaciółka. Znałyśmy się od przedszkola, jej matka zawsze
przychodziła do mojej na babskie ploteczki, a my w tym czasie bawiłyśmy się
lalkami Barbie. Wiele razy mówiłyśmy o tym, że w przyszłości chciałybyśmy
gdzieś razem wyjechać i rozpocząć wymarzone studia. Miałam dopiero 16 lat i tak
naprawdę nie wiedziałam dokładnie , kim chce być. Oczywiście w przeciwieństwie
do Mel, bo ona od dawna marzyła o tym, aby zostać aktorką. Nie dziwiłam jej
się, od najmłodszych lat występowała w każdym przedstawieniu, które było wystawiane
w szkole. Naprawdę miała niezwykły talent.
Wyciągnęłam dłoń po telefon i odebrałam go.
-Halo? – zapytałam.
-Hej, Liz – odpowiedział mi nieco ochrypnięty głos Melanie-
co myślisz o tym, żeby pójść dzisiaj na zakupy? Wiesz, niedługo spotykam się z
Zackiem i muszę kupić coś naprawdę wystrzałowego na tę okazję.
-Nie wystarczy ci to, co masz w szafie?- Mel miała pełną
szafę, ale nigdy nie wiedziała w co ubrać. Zastanawiałam się, po co ona tak się
stroi dla tego Zaca. On był strasznym dupkiem. Chyba nigdy nie miał dziewczyny
dłużej niż dwa tygodnie, ale Mel była po prostu nim zachwycona. Wiedziałam, że
to zły pomysł, aby się z nim umawiać, lecz żadne argumenty do niej nie przemawiały. Ostatnio nawet się z tego powodu
pokłóciłyśmy, jednak Melanie najwidoczniej o tym zapomniała –no dobrze, pójdę z
tobą- powiedziałam po chwili.
- To super. Do zobaczenia po południu przy kawiarni.
-Na razie- rozłączyłam się.
Miałam
jeszcze sporo czasu, więc postanowiłam
zajrzeć na portal społecznościowy. Nie było tam nic ciekawego, ponieważ trwały
wakacje i większość ludzi powyjeżdżała. Moją uwagę przykuły zdjęcia jednej ze
szkolnych księżniczek. Pozowała przy ekskluzywnym basenie na Malediwach.
Wylogowałam się i zamknęłam laptopa. Księżniczki- bo tak je wszyscy nazywali-
uwielbiały się przechwalać i wszystkimi rządzić. Jedna z nich, Ann, wpadała w
szał, kiedy coś nie szło po jej myśli. Myślały, że każdy je po prostu uwielbia, ale
tak nie było. Wkurzały większość szkoły. Najgorsze było to, że chłopakiem Ann
był Jack, który bardzo mi się podobał. Czułam coś do niego jeszcze w podstawówce, ale nigdy nie
odważyłam się nikomu o tym powiedzieć. Z
roztargnieniem otworzyłam drzwi i udałam się prosto do łazienki. Po porannej toalecie
i ubraniu się, stwierdziłam, że już najwyższy czas iść do kawiarni. W pośpiechu
złapałam batonika zbożowego, który leżał
na ławie w salonie, zamknęłam drzwi i wyszłam. Na zewnątrz było dość
nieprzyjemnie. Bardzo gorąco i duszno. „Zapowiada się na burzę”- pomyślałam. Skręciłam
w ulicę, na rogu której znajdowała się nasza ulubiona kawiarnia. Często tam
przesiadywałyśmy po skończonych zajęciach w szkole. Zdarzało się, że byłyśmy
tam same, bo miejsce nie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Teraz czekałam na
Mel i rozglądałam się dookoła.
-Cześć- usłyszałam zdyszany głos Melanie- I jak? Gotowa na
zakupy?
-No jasne, że tak- uśmiechnęłam się.
Po chwili ruszyłyśmy przed siebie, wstępując
co parę minut do jakiegoś sklepu. Tak naprawdę poszłam na te zakupy tylko ze
względu na Mel. Nie byłam typem osoby, która przepada za takimi rzeczami. Wolałam
siedzieć w domu i czytać książki. Tym właśnie się różniłyśmy. No może jeszcze
czymś istotnym. Melanie była duszą towarzystwa, miała zaproszenie na każdą
imprezę, a chłopcy biegli do niej jak ćmy do światła. Ja byłam szarą myszką. Nigdy
nie miałam chłopaka, a ludzie w szkole zauważali mnie tylko dzięki Mel.
Kiedy moja przyjaciółka buszowała
wśród sklepowych półek i wieszaków, udało mi się zamienić parę słów ze
sprzedawcą. Mama spotykała się z nim
przez jakiś czas, więc znałam go dosyć dobrze.
- Dzień dobry- zaczęłam rozmowę.
-Witaj Lizzie. Bardzo miło cię widzieć. Co tam u mamy?
- Wszystko w porządku- postanowiłam nie wspominać o tym, że
co chwilę zmienia sobie partnerów- a u Pana? Dobrze interes idzie?
-Tak, ostatnio było trochę kiepsko, ale przychodzi coraz więcej
klientów.
Uśmiechnęłam się. Nigdy nie lubiłam mężczyzn, z którymi umawiała
się mama, ale Sam wydawał mi się niezwykle miły.
-Wezmę tę- Melanie położyła na ladzie fioletową sukienkę z głębokim
dekoltem.
- Świetny wybór. Już pakuję.
- Nie wydaje ci się zbyt … no nie wiem… taka elegancka? Przecież
to tylko wieczór z chłopakiem. Zabierze cię pewnie do kina, czy coś.
- Nie przesadzaj Liz, jest idealna. Na pewno spodoba się
Zacowi. – odwróciła się do sprzedawcy i podała mu swoją kartę płatniczą.
Gdy wracałam
do domu, zauważyłam, że na podjeździe stoi samochód mamy. Zdziwiło mnie to, bo
jak wynikało z pozostawionej w kuchni karteczki, miała przyjechać późno. Niezdarnie
otworzyłam drzwi, trzymając kubek z shake’m , którego kupiłam w jakiejś budce z
lodami. Mama siedziała w salonie i oglądała telewizor.
-Cześć- krzyknęłam z przedpokoju.
- Cześć skarbie.
- Czemu wróciłaś tak wcześnie. Myślałam, ze będziesz dopiero
wieczorem.
- Tak właśnie miało być, ale plany nieco się zmieniły. Mam dla
ciebie niespodziankę- w jej głosie było słychać podekscytowanie.
- Jaką niespodziankę? – spytałam zdziwiona, choć po jej
tonie głosu, wiedziałam, że nie jest to nic dobrego…
To był pierwszy rozdział opowiadania :) Czekam na Wasze komentarze i cenne uwagi. Piszcie, czy się podobało :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz